Szukaj

Historia pewnej broszki

Monika, 05.05.2018
Historia pewnej broszki

Dziś przedstawiam Wam nową broszkę, dostępną już w sklepie online, z którą wiąże się ciekawa historia pełna napięcia i oczekiwania.

Otóż będąc na targu antyków, na stoisku u znajomego wystawcy dostałam do "przegrzebania" karton ze starociami, koralikami i milionem różnych odłamków i elementów dawnej biżuterii... od razu wpadła mi w oko mosiężna obrączka z centralną czarną matową kulką ze szkła onyksowego. Jestem wyczulona na taką biżuterię, ponieważ często są to ozdoby żałobne - bardzo rzadko spotykane, trudne do odnalezienia, na ogół bardzo "znoszone" i niezbyt szanowane przez sprzedawców, gdy nie mają złotych elementów. A takich raczej nie mają, gdyż ich głównym elementem ozdobnym jest właśnie wspomniane szkło lub czarna emalia. Podstawa i zapięcie wykonywane były z mosiądzu lub srebra, rzadko z kruszców szlachetniejszych lub drogocennych kamieni.

Dlatego, gdy wzięłam do ręki to maleństwo, tylko z centralną kuleczką, będącą środkiem kwiatka - zakochałam się w tym skarbie, a oczami wyobraźni widziałam resztę elementów, czyli szklane płatki kwiatu (bowiem wiedziałam już, że to kwiat właśnie). Okazało się, że zapięcie i podstawa oraz centralny koralik są w stanie idealnym, więc pozostaje tylko wysypać całą zawartość skrzynki udostępnionej mi przez wystawcę. Poszukiwania trwały dobre pół godziny i zakończyły się niepełnym, ale zawsze sukcesem - odnalazłam pięć pięknych, wypukłych szklanych płatków... brakowało mi jednego do pełni radości. Niestety poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem. Wraz z moim niezastąpionym Pomocnikiem przeszukaliśmy poza kartonem, stolik oraz wszystkie puzderka, pudełka i skrzyneczki... niestety bezowocnie. Pan sprzedawca wyraził żal i podziw, że jesteśmy tak uparci i zdeterminowani. Podrapał się za uchem i powiedział, że w sumie możemy jeszcze poszukać na ziemi i w trawie, bowiem pół godziny wcześniej inna osoba przeszukiwała udostępnioną skrzynkę... 

Z wielką nadzieją, z nosami przy ziemi ruszyliśmy na poszukiwania...

I tak! Nie mylicie się! Hurrra! Ostatni płatek został odnaleziony. To jest ten najbardziej nadwyrężony element broszki. Nawet nie zadaję sobie pytania, czy ucierpiał na skutek upadku, czy po prostu już taki był ze względu na swoje sto lat istnienia. Radość była ponad taki drobiazg. 

Także szczęśliwe zakończenie, naprawa i oczyszczenie tego pięknego drobiazgu, pozwalają mi oddać go dziś w Wasze dłonie (bardziej oczy...) i udostępnić komuś, kto się w tym maleństwie zakocha i zechce go mieć na własność. Co jest możliwe tu: 

Broszka kwiat

Cart

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt